Hat-trick z Agilią

261

Trzy tygodnie temu skończyła się Agilia Conference 2017. Świadomie nie napisałem tego podsumowania wcześniej dając sobie czas na poukładanie wszystkich treści i wyciągnięcia odpowiednich wniosków.
Agilia Conference 2017 to jedna z największych konferencji o tematyce zwinnej organizowanych u naszych południowych sąsiadów. Już drugi raz jako miejsce tego wydarzenia wybrano Ołomuniec – dla mnie bliskość granicy była dodatkowym motywatorem, by ponownie pojawić się na konferencji. Czy było warto?

Agilia trwała cały ostatni tydzień marca i podzielona była na część warsztatową oraz wykładową. Dodatkowo w czwartek została zorganizowana wycieczka po firmach technologicznych w okolicach Brna. Świetna okazja, by poznać firmy „od środka” i zobaczyć, jak działają te żywe organizmy. W tej relacji jednak skupię się tylko na głównej części konferencji – wykładowym wtorku i środzie. Tematem przewodnim tegorocznej konferencji była transformacja zwinna.

Głównymi postaciami Agilii w tym roku byli Dominik Maximini, Rory Mackenzie, Arie van Bennekum oraz Donald Reinertsen. Na pewno są to nazwiska mniej medialne w porównaniu z poprzednimi edycjami. Z punktu merytorycznego jednak potrafią się obronić.

Dzień pierwszy

Otwarcie poprowadził Dominik Maximini, który opowiadał o zderzeniu dwóch kultur – klasycznego managera średniego szczebla ze Scrum Masterem jako przedstawicielem zwinnego podejścia do projektów.

Kultura zjada strategię na śniadanie

Dominik zwrócił uwagę, że każda zmiana w działaniu organizacji powinna być poparta kulturą tej organizacji. Bez tego, przyzwyczajenia wezmą górę nad nowym podejściem do tematu i istnieje spore ryzyko, że zmiana zostanie porzucona. W takim razie, jak zmienić kulturę, by wspierała nowe cele? Najlepiej zaprezentuje to slajd z prezentacji Dominika:

Dominic Maximini - Formula for success. Proste prawda?
Dominic Maximini – Formula for success. Proste prawda?

Tego dnia temat transformacji zwinnej pojawiał się jeszcze w kilku tematach – Tomek Pająk mówił o transformacji DevOps, Michal Vallo opowiadał o swoich doświadczeniach w transformacji zwinnej organizacji, Allen Ringel opowiedział o zmianach kulturowych i procesowych w Intel Corporation, a Utpal Chakraborty pokazał, że Agile (jako sposób myślenia) może się sprawdzić także przy tworzeniu produkcji filmowych.
Każda z powyższych prezentacji opowiadała o konkretnych przykładach i doświadczeniach. Unikalność tych doznań powoduje, że zaprezentowane podejścia nie zadziałają w każdym kontekście, a użyte narzędzia mogą być całkowicie nietrafione. Historie te dla osoby niezaangażowanej w sam proces są nudne i niewiele wnoszą, a pozycja w jakiej prelegenci się stawiają (wszystkowiedzący/bezbłędny) powoduje, że niechęć wzrasta. Praktycznie żaden prelegent nie mówił, co się nie udało – wszyscy przeprowadzili transformacje z sukcesem. Dodatkowo można odnieść wrażenie, że Big Bang nie jest jednak taki zły i trochę zaparcia, a wszystko się da.

Rory Mackenzie - człowiek uzależniony od adrenaliny
Rory Mackenzie – człowiek uzależniony od adrenaliny źródło: flickr.com

Pierwszy dzień zakończył Rory Mackenzie – człowiek z innego świata. Jego opowieści trzeba wysłuchać. Mówił o odwadze, uporze, przekraczaniu granic oraz braterstwie i powierzeniu swojego życia zespołowi i liderowi.
Rory to były wojskowy, który stracił całą prawą nogę w wyniku wybuchu bomby pułapki. Oznaczało to dla niego koniec kariery wojskowej. Rory opowiadał o swojej wyprawie by ponownie być „zdolnym do życia”. Dzięki wsparciu swojego byłego dowódcy i drużyny, nauczył się jeździć na nartach… na jednej nodze… To wydarzenie pokazało mu, że nic nie jest jeszcze stracone. To był tylko początek jego drogi, a w jego przypadku sky is the limit. Podczas swojej prezentacji, Rory prezentował kolejne problemy, które piętrzyły się na jego drodze i jak je pokonywał. Pierwsze skojarzenie, jakie miałem to Lean Manufacturing oraz osiem typów marnotrawstwa (Muda), które były powoli ujawniane.

Rory Mackenzie - The heart of the team
Rory Mackenzie – The heart of the team źródło: twitter.com

Prezentacja niezwykła, bo opowiadająca niesamowitą historię i świadectwo. Mozna ją podsumować słowami: Nie ma rzeczy niemożliwych, a dzięki wsparciu zespołu i bliskich, jesteśmy w stanie przekroczyć osobiste ograniczenia.

Wieczór pierwszego dnia spędziłem na Networking Evencie, gdzie miałem okazję osobiście zamienić kilka słów z prelegentami i innymi uczestnikami konferencji. To był jeden z najlepszych momentów samej konferencji, gdyż pozwalał na naprawdę swobodne rozmowy i wymianę doświadczeń z innymi praktykami. Z każdą kolejną chwilą rozmawiało się bardziej luźno… ciekawe dlaczego?

Agilia 2017 - Networking event
Networking event źródło: flickr.com

Dzień drugi

Drugi dzień rozpoczął Arie van Bennekum, znany współtwórca Agile Manifesto. Jego prezentacja stała w kontraście z pierwszym dniem. Mówił on o zmianie w ludziach i co nią kieruje oraz o potrzebie działania poprzez zmianę motywatorów ludzi, a nie ich samych… bo człowiek sam z siebie się nie zmienia. Tym razem sam aspekt przeglądu postępów i kontroli nad zmianą był bardzo mocno zaznaczony. Arie zwrócił także uwagę na tradycyjnych managerów i osoby, które osiągnęły swoją pozycję w „starym” podejściu. Trzeba szczególnie zadbać o ich potrzeby, jeśli chcemy przeprowadzić zmianę z sukcesem.

Kolejną ciekawą prezentację wygłosił Kurt Bittner, VP Scrum.org. Od razu zaczął z przytupem mówiąc, że transformacja zwinna nie istnieje. Transformacja oznacza zaplanowane działanie.

Ironią jest adoptować zwinne podejście używając Waterfalla

Kurt zaproponował podejście oddolne – zmianę w pojedynczych zespołach, które najwięcej zyskają na niej, a później rozpropagowanie jej na całe organizacje. Następnie wokół tych ludzi należy stworzyć społeczność, która będzie ich wspierała w dalszym działaniu. Kurt użył analogii do zamrażania stawu – gdzie sam proces jest często nieprzewidywalny. Lód stara się pokryć cały staw, jednak będzie to robił różnymi drogami
Nikt nie powinien być zostawiony bez wsparcia, a dzięki temu szanse na sukces rosną i w efekcie cały „staw” zostanie zamrożony. Należy pamiętać, że efekt końcowy jest transformacją, ale sam proces jest już żmudnym działaniem, któremu trzeba stworzyć odpowiednie warunki.

How to freeze the pond
Kurt Bittner – How to freeze the pond

Ostatnią prezentacją Agilii była prezentacja o tworzeniu produktów zaczerpniętych z podejścia Lean Donalda Reinertsena. Podczas swojej prelekcji przy wykorzystaniu kilku zgrabnie dobranych przykładów, Donald pokazał, że wiedza jest potęgą, a odpowiednia analiza pozwala zaplanować tworzenie produktu. Swoje przykłady oparł o system kolejkowy i dwie jego właściwości: wielkości kolejki oraz poziomu utylizacji dostępnych zasobów. Dzięki prostej analizie matematycznej wskazał, że nadmierna utylizacja zasobów powoduje wydłużenie czasu realizacji tych zadań.
Zwiększenie liczby zadań o 10% nie powoduje wydłużenia czasu ich realizacji o 10%, ale większy ułamek – bardzo dobrze o tym wiedzą kierownicy fabryk, gdzie średnia utylizacja zasobów wynosi 80%, a wzrost tego poziomu powoduje wydłużenie czasu realizacji zadań, a co za tym idzie – zwiększenie kosztu realizacji przedsięwzięcia.
Bardzo ciekawa prezentacja, która w całości zasługuje na osobny wpis. Zachęcam do posłuchania Donalda, gdy mówi o Lean Product Developmencie.

Zwyczajowo po ostatniej prelekcji, nastąpiło losowanie nagród wśród uczestników konferencji. W życiu trzeba mieć trochę szczęścia – udało mi się wygrać książkę Donalda Reinertsena The Principles of Product Development Flow. Oczekujcie recenzji już niebawem.

Agilia 2017 - Networking event
There can be only one… 😉 źródło: flickr.com

Podsumowanie

Powiem to wprost: Agilia Conference nie obroniła się. Temat transformacji zwinnej organizacji jest dosyć wąski. Najbardziej widocznym znakiem była frekwencja. Rok temu sala pękała w szwach, a ludzie siedzieli na podłodze lub po prostu stali i podpierali każdy wolny kawałek ściany, a mimo tego przed salami, gdzie trwały prelekcje, były tłumy, które dyskutowały, wymieniały się doświadczeniami i gdzie ludzie zawiązywali nowe kontakty. W tym roku nie było problemu, by znaleźć miejsce na salach wykładowych, a przestrzenie ogólne świeciły pustkami. Organizatorzy celowali w ponad czterystu uczestników konferencji i celu tego na pewno nie udało im się osiągnąć. Liczba uczestników konferencji oscylowała w okolicach 250 osób (jeśli wierzyć liście obecności).
Jeśli już chodzi o same tematy poruszane na konferencji: były one skierowane dla wąskiego grona odbiorców i ich kontekst był bardzo okrojony. To mogło być głównym problemem, dlaczego nie patrzę na Agilię 2017 z entuzjazmem. Nie żałuję uczestnictwa, mimo, że wracam z Agilii z pewną dozą nienasycenia i wewnętrznego braku. Na Agilii pojawiły się tematy ciekawe, które utkwiły we mnie i pozwoliły mi na przemyślenie własnego podejścia do tematu zwinności. Taki kopniak na przyszłość to też dobry efekt.
Czy pojawię się na przyszłorocznym wydarzeniu? Przed rokiem odpowiedziałem bez zająknięcia „TAK”. Po tej edycji taki pewny tego już nie jestem. Najpewniej wszystko będzie zależeć od tego, jak program konferencji będzie odnosił się do moich problemów i sytuacji za rok. Na pewno jest jeszcze sporo czasu!

Może ci się spodobać również Więcej od autora

Komentarze

This site is using the Seo Wizard plugin created by http://seo.uk.net/