Czynnik ludzki w praktyce

78

Misja firmy, w której pracuję, brzmi „Great software because we put People first” i nasze działania pokazują, że nie jest to tylko slogan. Hasło „put People first” oznacza dla nas traktowanie wszystkich osób z organizacji w sposób wyjątkowy. Obdarzamy ludzi zaufaniem i dajemy im wolność wyboru oraz odpowiedzialność za podejmowane decyzje. Jednocześnie staramy się tworzyć takie miejsce pracy, w którym ludzie będą się po prostu czuli dobrze. Dziś chciałbym przedstawić Wam w szybkim skrócie moje obserwacje z ponad dziesięciu lat spędzonych w naszej organizacji i drogę do odkrywania naszej misji. Zanim zaczniemy, chciałbym tylko dodać, że moim celem nie jest promowanie samej firmy (stąd nie podaję nazwy, chętni mogą dość szybko ją odnaleźć na blogu), ale pokazanie, że „Czynnik ludzki” może działać w praktyce i naprawdę można stworzyć wyjątkowe miejsce pracy, w którym ludzie czują się po prostu dobrze.

Gotowi? No to zaczynamy!

Gdy dołączałem do firmy w 2004 roku, dysponowała ona tylko małym biurem w Katowicach, które służyło nie tyle, jako miejsce pracy, co spotkań. Pracowaliśmy zdalnie i spotykaliśmy się albo w biurze, albo w domu szefa i właściciela firmy. Nie mieliśmy wtedy zdefiniowanych wartości, misji czy wizji, po prostu tworzyliśmy soft, pomagaliśmy sobie wzajemnie w codziennej pracy. Ufaliśmy, że każdy robi dobrze swoją robotę i na tym zaufaniu budowaliśmy firmę. Oczywiście łączyła nas pasja do tworzenia oprogramowania i rozwiązywania trudnych problemów.

Klienci doceniali naszą pracę, zaczęły pojawiać się kolejne zapytania i dość szybko staliśmy się firmą liczącą już nie dziesięć, a kilkadziesiąt osób. W międzyczasie powstało nasze własne biuro, gdzie mogliśmy już pracować na co dzień. Dość szybko okazało się jednak, że to pierwsze własne biuro nie wystarczy na nasze rosnące potrzeby i ostatecznie przenieśliśmy się do Gliwic. Byliśmy młodą firmą, wielu z nas studiowało lub dopiero co skończyło studia i szukaliśmy osób o podobnym profilu. Wtedy też pojawiły się pierwsze konsole do grania czy piłkarzyki. Zmieniła się lokalizacja naszego biura, nie zmieniło się podejście. Stawialiśmy na zaufanie względem ludzi (nie kontrolowaliśmy czy, kto i ile gra). Każdy miał prawo pracować zarówno z biura, jak i zdalnie. Każdy miał prawo korzystać z dodatkowych atrakcji w biurze. Rozumieliśmy, gdy ktoś miał trudny egzamin na studiach i nie był w stanie się w pełni angażować w pracę. Uważaliśmy, że ludzie wiedzą, jak sobie poradzić z otrzymanym kredytem zaufania i potrafią zarządzać swoim czasem. To się sprawdziło i firma w dalszym ciągu się rozwijała i pozyskiwała nowych klientów.

Upłynęło kilka lat i staliśmy się firmą kilkusetosobową. Te kilka lat zmieniło także w pewnym stopniu nas samych. Wielu z nas założyło rodziny, pojawiły się pierwsze dzieci. Do firmy przyszło także wiele osób doświadczonych, mających inne spojrzenie na świat niż wielu z nas. Piłkarzyki i konsole zostały z nami, ale pojawiły się inne formy wsparcia pracowników – imprezy dla rodzin z dziećmi i przedszkole dla dzieci. Dla wielu z nas było to olbrzymie udogodnienie. Nie musieliśmy tracić czasu na transport po mieście z i do przedszkola. Jednak dla mnie osobiście największym plusem był i wciąż jest fakt, że cały czas jestem blisko swoich dzieci i mogę uczestniczyć we wszystkich wydarzeniach, które dla nas są ważne – występy, jasełka, św. Mikołaj, dzień rodziny czy dzień babci i dziadka. Nikt nie odlicza rodzicom czasu spędzonego w przedszkolu. Podobnie jak nikt nie mierzy czasu spędzonego na piłkarzykach czy siłowni  (mamy też saunę, zjeżdżalnię i wiele innych rzeczy…). Nasze podejście do ludzi jest niezmienne – sprawiać, by ludzie czuli się dobrze w pracy i pozostawić im wolność wyboru.

Chciałbym także dodać, że zaufanie oznacza dla nas to coś więcej niż tylko dawanie swobody wyboru. To także bycie transparentnym we wszystkim, co dotyczy całej organizacji. Niezależnie do tego czy jest dobrze, czy źle, dzielimy się z ludźmi informacjami. Nie zawsze jest to łatwe i przyjemne. Nie jesteśmy nieomylni i popełniamy błędy, ale mamy też odwagę o nich mówić i przyjmować feeback od naszych ludzi. Robimy tak dlatego, że ufamy sobie nawzajem.

 

Chciałem tym postem przedstawić Wam pewien wycinek naszej filozofii i kultury organizacji. Mam nadzieję, że przy okazji udało mi się także Wam pokazać, że wszelkie dodatkowe atrakcje w pracy (jakże popularne teraz zwłaszcza w świecie firm IT), nabierają znaczenia dopiero wtedy, gdy powiążemy je z tym, czemu mają służyć i jakie motywy kierują organizacją, która je wprowadza.

Mam swoje obowiązki w pracy, mam też rodzinę i mogę łączyć te rzeczy – mi osobiście taki model odpowiada i chętnie korzystam z tego, co firma mi oferuje. Rozumiemy także osoby, które zdecydowanie wolą oddzielać pracę od reszty życia. Dla mnie kluczowe jest to, że każdy z nas może wybierać. Jestem w firmie od wielu lat. Nie wiem, czy będzie to firma, w której spędzę całe swoje życie zawodowe. Wiem jednak, że jest to miejsce wyjątkowe i autentyczne, w którym „Czynnik ludzki” po prostu działa.

Komentarze
This site is using the Seo Wizard plugin created by http://seo.uk.net/